Nasza historia

Dlaczego i jak powstała Izba Gospodarcza Branży Wczesnodziecięcej

———

Każdy z nas zna to uczucie.

Siedzisz wieczorem po całym dniu pracy w żłobku. Dzieci odebrane, sale posprzątane, dokumenty uzupełnione. Otwierasz laptopa i widzisz kolejną zmianę przepisów. Znowu. Bez zapowiedzi, bez sensu, bez pytania kogokolwiek, kto na co dzień opiekuje się dziećmi. I myślisz: „Czy ktoś tam w ogóle wie, jak wygląda nasza praca?”

My też tak myśleliśmy. Przez lata. Każdy z osobna, w swoim mieście, w swoim żłobku.

Aż w końcu nasze drogi zaczęły się krzyżować.

Grudzień 2022 roku. Rząd ogłasza nowy program — Aktywny Maluch, następca dotychczasowego Maluch+. Brzmi dobrze, prawda? Nowa nazwa, nowe otwarcie, nowe możliwości. Tyle że kiedy czytamy szczegóły, okazuje się, że w programie mogą wziąć udział wyłącznie podmioty publiczne. Placówki niepubliczne — które przecież razem z publicznymi tworzą cały system opieki w Polsce — zostały pominięte.

Jeden z przyszłych założycieli Izby nie zamierzał tego tak zostawić. Zorganizował ogólnopolską akcję pisania pism do Ministerstwa z prośbą o włączenie do programu również placówek niepublicznych — bo skuteczny system opieki potrzebuje wszystkich swoich elementów. Właściciele żłobków z całej Polski — ludzie, którzy dotąd nie znali się nawzajem — zaczęli pisać. Pojedynczo, ale jednym głosem. Pismo za pismem, argument za argumentem.

I udało się. Program został rozszerzony o sektor niepubliczny — dzięki czemu cały system opieki mógł z niego skorzystać. To był pierwszy dowód na to, że kiedy mówimy razem, ktoś nas słyszy. Pierwszy raz poczuliśmy, że warto zabierać głos. Że zmiana jest możliwa — pod warunkiem, że nie milczymy.

Ta akcja dała nam coś jeszcze — dała nam siebie nawzajem. Ludzie, którzy pisali te pisma, zaczęli się rozpoznawać, wymieniać doświadczeniami, budować pierwsze nici porozumienia. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że to dopiero początek.

Kiedy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zaczęło prace nad Projektem ustawy o zmianie ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 oraz niektórych innych ustaw, wiedzieliśmy jedno — nie możemy pozwolić, żeby te przepisy znowu powstawały bez nas.

Nie byliśmy wtedy żadną organizacją. Nie mieliśmy struktur, logo ani adresu siedziby. Byliśmy grupą ludzi — właścicieli żłobków z całej Polski — którzy postanowili, że tym razem nie będą siedzieć cicho. Naciskaliśmy na Ministerstwo, żeby uruchomiło konsultacje społeczne. Pisaliśmy, dzwoniliśmy, organizowaliśmy się na forach i w grupach branżowych.

I tym razem —  udało się. Ministerstwo ogłosiło konsultacje.

To wtedy się poznaliśmy — przy wspólnym stole, nad wspólnymi uwagami do projektu ustawy. Okazało się, że ludzie z Krakowa, Gdańska, Wrocławia, Warszawy i wielu innych miast widzą dokładnie te same problemy. Że bolą nas te same rzeczy. Że każdy z nas od lat czuje się niewidzialny.

Włożyliśmy w te konsultacje ogromną pracę. Przygotowaliśmy szczegółowe uwagi, propozycje zmian, argumenty poparte codzienną praktyką. Wielu z nas pierwszy raz w życiu pisało oficjalne stanowisko do ministerstwa.

A potem przyszedł wynik konsultacji.

Żadna z naszych uwag nie została uwzględniona. Właściwie — żadne uwagi uczestników konsultacji nie zostały uwzględnione. Cały proces okazał się pozorny. Zaproszono nas do rozmowy, wysłuchano — i zignorowano.

Można było się wtedy zniechęcić. Machnąć ręką. Wrócić do swoich żłobków i dalej cicho pracować, narzekając na przepisy przy porannej kawie.

Ale my zrobiliśmy coś innego.

Powiedzieliśmy sobie: skoro pojedynczy głos nie wystarczy, to musimy mówić razem. I musimy mówić tak, żeby nie dało się nas zignorować.

Rozmawialiśmy o różnych formach — stowarzyszenie, fundacja, związek pracodawców. Ale kiedy przyjrzeliśmy się polskiemu prawu, odpowiedź była jednoznaczna: izba gospodarcza ma najszersze kompetencje do reprezentowania interesów branży. Może opiniować akty prawne, uczestniczyć w konsultacjach legislacyjnych z mocy ustawy, delegować ekspertów do zespołów ministerialnych. To nie jest „jeszcze jedna organizacja” — to podmiot, z którym władze publiczne muszą się liczyć.

11 marca 2026 roku Izba Gospodarcza Branży Wczesnodziecięcej została wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego. Ponad 100 podmiotów z całej Polski, z różnych miast, miasteczek i gmin wiejskich — pierwsza w historii organizacja samorządu gospodarczego, która reprezentuje wyłącznie sektor opieki nad dziećmi w wieku 0–3 lat.

♦  ♦  ♦

Izba nie powstała po to, żeby zbierać składki i wysyłać newslettery. Powstała, bo mamy konkretną wizję tego, jak powinna wyglądać branża opieki nad dziećmi do lat 3 w Polsce. I zamierzamy tę wizję realizować.

Chcemy, żeby żadna ustawa, rozporządzenie czy program rządowy dotyczący naszej branży nie powstawał bez udziału praktyków. Monitorujemy prace legislacyjne, opiniujemy projekty aktów prawnych i budujemy relacje z ministerstwami, parlamentem i samorządami. Mamy na oku nowelizację ustawy o opiece nad dziećmi do lat 3, programy Aktywny Maluch i Aktywny Rodzic oraz wszelkie regulacje sanitarne, budowlane i kadrowe, które wpływają na nasze codzienne funkcjonowanie.

System opieki nad dziećmi do lat 3 w Polsce tworzą razem placówki publiczne i niepubliczne. Każda z nich wnosi coś ważnego — i każda zasługuje na jednakowe warunki działania. IGBW dąży do tego, żeby oba sektory były traktowane spójnie i mogły się wzajemnie uzupełniać. Przecież to chodzi o dzieci, a dziecko zasługuje na najlepszą opiekę niezależnie od tego, kto prowadzi jego żłobek — gmina czy przedsiębiorca. Wierzymy, że dopiero współpraca obu sektorów daje szansę na prawdziwie dostępny i wysokiej jakości system opieki w całym kraju.

Chcemy regulacji, które powstają w dialogu z branżą, są wprowadzane z odpowiednim wyprzedzeniem i oparte na realiach codziennego funkcjonowania placówek. Dobra legislacja wymaga wiedzy z różnych stron — i jesteśmy gotowi tą wiedzę dostarczać.

Zależy nam na tym, żeby opieka nad dziećmi do lat 3 w Polsce była na najwyższym poziomie. Dlatego pracujemy nad ujednoliconymi standardami jakości, programami szkoleniowymi i certyfikacją placówek. Organizujemy szkolenia, warsztaty i programy mentoringowe dla opiekunów. Współpracujemy ze środowiskiem naukowym i medycznym, bo dobra opieka musi być oparta na wiedzy, nie na intuicji.

Prowadzenie żłobka to nie tylko opieka nad dziećmi — to tysiąc przepisów, formularzy, interpretacji i kontroli. Izba zapewnia wsparcie prawne, eksperckie interpretacje przepisów, pomoc w kontaktach z urzędami i bazę wiedzy, z której każdy członek może korzystać. Budujemy sieć — żeby żaden właściciel żłobka w Polsce nie musiał już mierzyć się z problemami sam.

Koszty rosną co roku — wynagrodzenia, media, żywność, utrzymanie placówek. A kwoty dofinansowań stoją w miejscu. Jednym z naszych kluczowych postulatów jest coroczna waloryzacja dofinansowań do opieki żłobkowej o wskaźnik inflacji. To nie przywilej — to element zdrowego rozsądku.

Samorządy i przedsiębiorcy to dwie strony tego samego medalu — obie chcą tego samego: bezpiecznej, dostępnej i dobrej opieki nad dziećmi. Wierzymy w partnerstwo publiczno-prywatne, które łączy zasoby i doświadczenie obu stron. Chcemy wspierać gminy wiedzą o realnych kosztach prowadzenia placówek, dzielić się dobrymi praktykami i wspólnie tworzyć rozwiązania, które będą służyć rodzinom w całej Polsce. Tam, gdzie działa synergia, zyskują wszyscy — przede wszystkim dzieci i ich rodzice.

♦  ♦  ♦

Ponad 100 podmiotów z całej Polski. To piękny start — ale to dopiero początek.

Każdy żłobek, który do nas dołącza, wzmacnia głos całej branży. Im więcej nas będzie, tym trudniej będzie nas zignorować — tak jak zignorowano nas podczas tamtych konsultacji.

Nie obiecujemy cudów. Obiecujemy ciężką pracę, przejrzystość i determinację. Obiecujemy, że każda decyzja, którą podejmiemy, będzie konsultowana z członkami. Że będziemy mówić głośno, ale odpowiedzialnie. Że nie spoczniemy, dopóki głos właścicieli żłobków w Polsce nie stanie się głosem, którego nie da się przeoczyć.

    Jeśli prowadzisz żłobek, klub dziecięcy lub inną formę opieki nad dziećmi do lat 3 —